Dwudziesty czerwca. Czwartek. Godzina pierwsza czterdzieści cztery w nocy.
~*~
Zostały dwa dni. Dwa dni, długie dwa cholerne dni. Duszę się. Boję się, cholernie się boję. Bezsenność, lęki.
Umieraj, umieraj, umieraj. Jest ciemno, zatapiam się w mroku... Boli. Dlaczego mnie to boli? Cholernie boli.
Uratuj mnie. Zabierz mnie stąd. Zabierz. Przytul. Oddaj ciepło...
Przecież Cię nie ma? Nikogo już nie ma. Pozostał tylko ból.
