Dwudziesty drugi czerwca. Sobota. Godzina druga dwadzieścia siedem w nocy.
~*~
To kolejna bezsenna noc. Już nie jest tak gorąco. Dziś już wiem, że będę cały dzień leżała w łóżku.
Źle się czuję. Źle. Źle. Źle. Źle. Niech mnie coś zabije. Proszę.... Duszę się. Słyszę głosy w mej głowie, widzę postaci. Idą... Te posty jakoś się różnią od poprzedniego bloga... Trudno. Umieram.